W postcrossingu działam już 4 miesiące. W tym czasie otrzymałam 30 cudownych kartek, wysłałam 26. Obecnie posiadam 55 czystych kartek, gotowych na wysłanie.
Wysyłanie kartek ma wielu przeciwników. Np. moi rodzice. Każdą kartkę przeliczają na kasę.
Ja widzę w tym coś więcej, dla mnie to możliwośc poznania świata.
Zaraz na początku zabawy dostałam cudaśną kartkę z Walii, przedstawiającą gościa zdobiącego piękne drewniane łyżki. W życiu nie wiedziałam, że jest to ludowy zwyczaj Walii
Nie skłamię też, jeśli powiem że sam postcrossing skłonił mnie do podróżowania. W poszukiwaniu dobrych kartek musiałam się troszkę bardziej postarać. I takim oto sposobem zwiedziłam Pszczynę, Cieszyn i Wrocław, w jeden miesiąc. W każdym mieście spędziłam cały dzień, zwiedzając i dobrze się bawiąc. Oczywiście trasa była planowana pod kątem sklepików z pamiątkami, ale co zwiedziłam, to moje!
Żałuję tylko, że o postcrossingu dowiedziałam się dopiero we wrześniu, bo w wakacje też odwiedziłam wiele ciekawych miejsc, na pewno bogatych w kartki
P.S. Pytaliście jak się przyłączyć. To proste. Wystarczy zupełnie darmowa rejestracja na
www.postcrossing.com/
Następnie wpisujemy swój adres korespondencyjny (który jest ukryty i dostępny tylko dla tego, kto nas wylosuje) i określamy wymagania dotyczące kartek.
Zabawa zaczyna się od losowania. Dostajemy profil przypadkowej osoby, wybieramy dla niej kartkę, dreptamy na pocztę i ślemy

W momencie, gdy adresat otrzyma naszą pocztówkę i rejestruje ją w systemie, ktoś inny losuje nasz adres.
Oczywiście ze wzgledów globalnych, wsystko jest po angielsku.
-
kapeluszkaa:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›